czym można zarazić się w grecji

Odmianą skórną leiszmaniozy (tzw. białym trądem) można zarazić się w krajach Bliskiego Wschodu oraz w Ameryce Południowej, a skórno-śluzówkowa występuje w Boliwii, Brazylii i Peru. Czy możemy zarazić się ponownie wirusem SARS-CoV-2? 23.10.2020. Obserwuj. Istnieje wiele wirusów, którymi możemy zostać zainfekowani więcej niż raz. Należą do nich choćby koronawirusy, które powodują sezonowe przeziębienia. Okazuje się, że SARS-CoV-2, może się zachowywać podobnie, jak jego kuzyni. Czy reinfekcja stanie się Kaszel kenelowy. Istnieją choroby psów, którymi nasz czworonożny przyjaciel może zarazić się drogą kropelkową – do nich należy groźna odmiana kaszlu, czyli tzw. kaszel kenelowy. Najczęściej dotyka psiaki, które biorą udział w wystawach psów lub są częścią dużej hodowli (a także przebywają w schronisku). Kaszlem Z medycznego punktu widzenia powinniśmy mówić, że człowiek jest zakażony koronawirusem, zakaził się koronawirusem. Zarażenie medycyna pozostawia dla pasożytów, czyli np. można zarazić Jak można się zarazić bakterią E. coli? Bakteria Escherichia coli może znaleźć się w naszym organizmie za pośrednictwem nieumytych rąk lub zakażonego pokarmu. E. Coli w jedzeniu znajduje się bardzo często. Jej źródłem może być: surowe mięso (głównie wołowina), mleko i nabiał, warzywa i owoce, Site De Rencontre Totalement Gratuit France. Naszej czytelniczce test wykonano po przylocie do Grecji. Po dwóch dniach okazało się, że jest chora Przed otrzymaniem informacji o pozytywnym wyniku, swobodnie korzystała z hotelu i plaży. Nikt nie wymagał od niej innego zachowania Siostrze pani Anny nie zrobiono testu na COVID-19, ale uznano, że jest "negatywna" Polki spędziły 14-dniową kwarantannę w specjalnym, covidowym hotelu. - Sam pobyt był tragiczny - podsumowuje czytelniczka i dodaje, że choć porcje były spore, to posiłki były niezjadliwe Po odbyciu kwarantanny nikt nie zbadał stanu zdrowia Polek. - Zwyczajnie opuściłyśmy pokój i wyszłyśmy z hotelu - podsumowuje pani Anna Więcej takich tematów znajdziesz na stronie głównej Jak informuje nasza czytelniczka, 26 września przyleciała z Polski do Grecji (a dokładniej na Kretę). Wycieczkę last minute kupiła w jednym z dużych biur podróży. Pobyt w mieście Hersonissos miał trwać siedem dni i obejmować wyżywienie all-inclusive. Zobacz także Jak obecnie wygląda wycieczka z biurem? Polecieliśmy na all inclusive do Grecji Po przylocie - na lotnisku w Heraklionie - każdy z Polaków miał sprawdzany przez policjanta obowiązkowy kod QR. - Cyfra na początku numeru seryjnego kodu decydowała, czy dana osoba ma być poddana testowi na obecność koronawirusa, czy nie. Ja miałam cyfrę siedem - a to oznaczało, że muszę mieć zrobiony test, a moja siostra miała cyfrę cztery - co z kolei oznaczało, że nie podlega badaniu - tłumaczy pani Anna. Po pobraniu wymazu z gardła lekarz nie poinformował o konieczności izolacji czy pozostania w hotelu. - Dlatego po przyjeździe na miejsce normalnie poruszałam się po hotelu oraz byłam na plaży - dodaje kobieta. "Przez dwa dni normalnie chodziłam po hotelu" Następnego dnia Polkę poinformowano telefonicznie, że wynik jej testu niestety jest pozytywny. Pani Anna była dość zaskoczona, bo nie miała żadnych objawów chorobowych. Razem z siostrą wróciły z plaży do hotelu, gdzie menedżer obiektu kazał im udać się do pokoju i poczekać na przyjazd lekarza. - Przeprowadzono nam standardowe badanie - zmierzono gorączkę i ciśnienie oraz zaglądnięto do gardła. Obydwie nie miałyśmy ani gorączki, ani innych objawów. Mojej siostrze nie zrobiono żadnego testu - co było kolejnym absurdem - ponieważ mogła zarazić się ode mnie. Poinformowano nas, że jest taka możliwość, ale wykonanie takiego badania kosztowałoby nas 150 euro - relacjonuje nasza czytelniczka. Kwarantannę czas zacząć Po badaniach kobiety przewieziono specjalnym transportem do hotelu dla covidowców, czyli Serenity Blue Boutique Hotel. - Oczywiście samochód podjechał po nas od tyłu, aby przypadkiem nikt się nie dowiedział, że ktoś jest zarażony. Pozostali goście nie zostali skierowani na kwarantannę, a przypominam, że przez dwa dni normalnie chodziłam po hotelu, więc również ich i obsługę mogłam zarazić - dodaje pani Anna. Zobacz także Grecja to nie tylko Kreta i Santorini. Tutaj odpoczniesz z dala od tłumów Co ciekawe, mimo tego, że siostra pani Anny nie miała zrobionego testu, to uznano ją za przypadek negatywny. Turystki miały do wyboru albo być razem w pokoju przez 14 dni, albo przechodzić kwarantannę osobo, dzięki czemu siostra naszej czytelniczki - nie wiedząc, czy jest chora, czy nie - mogłaby wrócić do Polski po siedmiu dniach. - Wybrałyśmy wspólny pokój, aby jakoś przetrwać okres 14 dni kwarantanny - podsumowuje kobieta. Jak relacjonuje nasza czytelniczka, po przyjeździe do hotelu mężczyzna z obsługi przeprowadził prowizoryczną dezynfekcję bagaży. - Wziął spryskiwacz i popsikał w dwóch miejscach bagaże, po czym kazał nam je wziąć i zaprowadził do pokoju - tłumaczy i dodaje, że hotel co prawda był 3-gwiazdkowy, ale w dobrym standardzie - pokój był wystarczająco duży, łazienka też, tylko balkon był dość mały. "Strona grecka okazała się bardziej wyrozumiała niż polska" Przez kolejne dni kobiety próbowały dowiedzieć się od biura podróży oraz ubezpieczyciela, ile będzie trwać ich kwarantanna i kiedy będą mogły wrócić do Polski - niestety nikt nie był w stanie im pomóc. Jak tłumaczy pani Anna, biuro poinformowało, że może kontaktować się jedynie z hotelem, gdzie miały wykupiony pobyt, a ubezpieczyciel ciągle wyznaczał do ich sprawy nowe osoby. Choć pracownicy biura i firmy ubezpieczeniowej kontaktowali się z kobietami codziennie, to uważają one, że była to czysta biurokracja mająca na celu "odhaczenie" wykonania telefonu. - Za każdym razem musiałyśmy podawać swoje dane, mówić, czego dotyczy sprawa. Kazano nam samym się dowiedzieć co i jak, a później dać im znać. Ubezpieczyciel był odpowiedzialny tylko za zorganizowanie lotu powrotnego oraz taksówki z i na lotnisko - relacjonuje. Kobiety kontaktowały się nawet z sanepidem i polskim konsulatem w Grecji, ale nadal nikt nie był w stanie im pomóc. Rozmowy z obsługą hotelu były utrudnione, bo nie mówiła ona po angielsku. Dopiero kiedy udało się im dotrzeć do menedżerki hotelu, dowiedziały się, że kwarantanna ma trwać 14 dni i jest liczona od dnia przylotu, czyli dnia wykonania testu. Mimo tego kobiety były zapewniane, że mogą hotel opuścić już 9 października, więc po 13 dniach izolacji. - Biorąc pod uwagę udzieloną nam pomoc, strona grecka okazała się bardziej wyrozumiała niż polska. Szczególnie po ludzku zachowała się i bardzo pomogła Greczynka z prywatnej kliniki, z której został wysłany do nas lekarz w dniu, gdy okazało się, że mam pozytywny wynik testu. Dzięki niej otrzymałyśmy zaświadczenie od lekarza potrzebne nam do pracy jako dowód na odbywaną kwarantannę - mówi pani Anna. Kwarantanna w Grecji. "Pobyt w hotelu był tragiczny" Jak mówi nasza czytelniczka, sam pobyt w hotelu był tragiczny. Codziennie serwowano trzy posiłki, a gościom przysługiwała jedna kawa bez mleka. Dania - choć sporej wielkości - zwykle były zimne i wręcz niejadalne. Co więcej, przerwy między obiadem a kolacją wynosiły czasami nawet osiem godzin, podczas których nie przysługiwały żadne przekąski zapewniane w opcji all-inclusive, którą kobiety wykupiły. Część posiłków, które dostawały Polki - Obsługa nie mówiła w ogóle po angielsku. Bardzo często było słychać w całym hotelu, jak poszczególne osoby awanturują się między sobą. Niektórzy nie dostosowywali się do zaleceń - nie zostawiali jedzenia pod drzwiami, a podawali je do rąk nie mając maseczek - relacjonuje pani Anna i dodaje, że pracownik, który dezynfekował ich bagaże, zapewniał, że w razie potrzeby będzie robił im zakupy, kiedy tylko będą tego potrzebować. Zobacz także Apokalipsa Bergamo oczami mieszkańców. "Widzieliśmy za dużo śmierci w jednym momencie" Podczas pobytu okazało się, że zakupy owszem robił, ale domagał się napiwków i próbował od kobiet wyłudzać pieniądze. - Potrafił przychodzić po kilka razy i komentował, że robi nam zakupy, a my proponujemy mu śmieszne pieniądze, bo powiedziałyśmy, żeby wziął sobie resztę z zakupów. W końcu, aby poszedł spod naszego pokoju, dałyśmy mu pięć euro - opowiada czytelniczka i dodaje, że kiedy z siostrą zamówiły do hotelu pizzę, spotkały je podobne problemy. - W trakcie roznoszenia kolacji zapytałyśmy tego samego pracownika, czy mógłby odebrać pizzę z recepcji. My nie mogłyśmy opuścić pokoju ani nawet wyjść na korytarz. Pracownik oczywiście wdał się z nami w dyskusję, zaczął nas obwiniać, że on tu jest sam, a my mu dodajemy roboty, jakby była to nasza wina - mówi pani Anna. - Wręczyłam mu pieniądze w gotówce. Po 10 minutach zszedł i odebrał pizzę. Zachowywał się bardzo dziwnie. Nasza sąsiadka z pokoju obok mówiła, że czuła od niego alkohol. Gdy przyniósł nam jedzenie, to grzecznie mu podziękowałam. Nagle zaczął do mnie krzyczeć, że mam mu dać pieniądze, bo przecież za nas zapłacił. Zdezorientowana powtórzyłam mu kilkukrotnie, że dałam mu gotówkę wcześniej. Zaczął wyciągać wszystko z kieszeni, 10 euro nagle wypadło mu i wpadło do jedzenia, które przyniósł na kolację. Ostatecznie je znalazł i sobie poszedł. Jego dziwne zachowanie wskazywało na to, jakby faktycznie był pod wpływem alkoholu - relacjonuje kobieta. Kwarantanna pełna nieporozumień Pod koniec pobytu pani Anna skontaktowała się z menedżerką, aby potwierdzić datę opuszczenia hotelu. Jak się okazało, miał być to jednak 10, a nie 9 października. - Przypomniałam jej naszą wcześniejszą rozmowę, w czasie której zapewniała mnie, że 9 października to nasz ostatni dzień kwarantanny. Zarzuciła mi, że to była tylko przysługa z jej strony, a normalnie miałyśmy opuścić hotel 10 października. W efekcie zadzwoniła do jednostki rządowej, która nie pozwoliła na nasze szybsze, jednodniowe opuszczenie hotelu. Tym samym do ostatniej chwili przed wylotem byłyśmy w zamknięciu - relacjonuje nasza czytelniczka. "Jedna wielka pomyłka" Jak podsumowuje pani Anna, cała kwarantanna to dla niej jedna wielka pomyłka i strata nerwów. - Tak naprawdę wszystko musiałyśmy sobie załatwiać same. Nikt szczerze nie interesował co się z nami dzieje. Obsługa na poziomie niższym niż dno, jedzenie jeszcze gorsze, a liczba nieporozumień i konfliktów przechodziła ludzkie pojęcie - mówi kobieta. Zobacz także Polka opowiada, jak wygląda rejs luksusowym statkiem w czasie pandemii - Zdaje sobie sprawę, że niektóre z tych sytuacji mogą się wydawać dla kogoś przesadą, ktoś powie, że robię z igły widły. Jednak nie będąc w tym samym miejscu i czasie oraz nie przeżywając tego, co ja z moją siostrą, nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić jakie to więzienie, przede wszystkim psychiczne - podsumowuje pani Anna i dodaje, że przez cały pobyt nikt nie zainteresował się jej siostrą i nie zrobił jej testu oraz nie zbadał kobiet ponownie po zakończonej kwarantannie. - Zwyczajnie opuściłyśmy pokój i wyszłyśmy z hotelu - kwituje czytelniczka. Przecinkowce występują głównie w wodach tropikalnych, jednak gdy temperatura w Bałtyku się podnosi, można je spotkać także u wybrzeży Morza Bałtyckiego. Przecinkowce to mięsożerne bakterie (Vibrio vulnificus), które bardzo szybko się rozmnażają w wodzie o temperaturze powyżej 20 stopni Celsjusza. Wystarczy, że temperatura wody podniesie się o 1 stopień Celsjusza, a przecinkowców przybywa nawet o 200 w Bałtyku – jak można się zarazić?Przecinkowcami można się zarazić podczas kąpieli. Mięsożerne bakterie dostają się do organizmu człowieka np. przez rany na skórze lub skaleczenia. Można się też zarazić, jedząc skażone nimi ryby i owoce Jakie są objawy zakażenia mięsożernymi bakteriami?ból głowy,gorączka,zaczerwienienie skóry,pieczenie skóry,pęcherze na skórze,dreszcze,bóle brzucha,nudności i wymioty,martwicze zapalenie powięzi, czyli ostre zakażenie podskórnej tkanki podskórnej tkanki łącznej może skończyć się nawet amputacją kończyny. U osób o osłabionej odporności przecinkowce mogą prowadzić do sepsy, a nawet do śmierci. W zeszłym roku po kąpieli w Bałtyku zmarła starsza kobieta, która zaraziła się przecinkowcami. Przecinkowce w Bałtyku. Kto jest najbardziej narażony?Na zakażenie przecinkowcami najbardziej narażone są:osoby o osłabionej odporności,dzieci, osoby starsze,osoby chorujące na choroby przewlekłe (np. cukrzycę, niewydolność wątroby),osoby przechodzące zwykłe infekcje, np. przeziębienie. Choroby tropikalne nadal zbierają śmiertelne żniwo. Wraz z rozwojem turystyki choruje na nie coraz więcej Polaków. Zobacz, jakie choroby tropikalne możesz przywieźć z wakacji, gdzie występują i jak się przed nimi to groźna zakaźna choroba tropikalna, którą przenoszoną komary. Co roku zapada na nią nawet 500 mln osób, z czego około 3 mln z nich umiera. Przejawia się dreszczami i wysoką proc. przypadków zarażenia ma miejsce w Afryce. Największe ogniska malarii na świecie występują w Angoli i Kamerunie. Ale można się nią zarazić również w takich popularnych krajach jak Egipt, Grecja czy Dominikana. W Polsce każdego roku odnotowuje się u osób powracających z tropikalnych wakacji kilkadziesiąt przypadków zachorowań na malarię nie ma szczepionki. Osoby dłużej przebywające w krajach tropikalnych mogą profilaktycznie przyjmować leki przeciwmalaryczne. Nie gwarantują one jednak 100% odporności. Dlatego bardzo ważne jest zabezpieczanie się przed ukąszeniem komara (moskitera, repelenty, ubranie zakrywające ciało, przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach).Dur brzusznyTo bakteryjna choroba tropikalna, której źródłem może być woda lub nieumyte owoce. Występuje ona na całym świecie, ale największe ryzyko infekcji występuje w krajach o niskim poziomie higieny. Co roku na dur brzuszny choruje około 22 milionów ludzi, z czego aż 200 tysięcy przypadków kończy się brzuszny objawia się bólami brzucha i różową wysypką na skórze. Przeciwko durowi można się zaszczepić. Szczepionka zapewnia odporność na około 3 lata a szczepionka doustna na ok. 1 czyli gorączka krwotocznaDenga to ostra, wirusowa choroba zakaźna, która występuje w ponad 100 krajach, głównie w Azji, Ameryce Środkowej, Południowej, Afryce i Australii. Choroba objawia się silnymi bólami stawów i to najczęstsza infekcja wirusowa na świecie, którą przenoszą komary. Niestety przeciwko dendze nie ma ani skutecznej szczepionki ani leku, zwalczającego wirus. Leczenie polega na zwalczaniu febraŻółta febra to szczególnie niebezpieczna choroba wirusowa, która przenoszona jest poprzez ukąszenie zakażonego komara. Występuje głównie w Afryce i Ameryce Południowej. Choroba ma bardzo gwałtowny przebieg. Objawami zakażenia są silne bóle mięśni i głowy, dreszcze i szacunków WHO dochodzi do 200 tysięcy zachorowań rocznie. Około 30 tysięcy zakażonych żółtej febrze można się zaszczepić. Jednorazowa dawka uodparnia na okres 10 lat. Szczepienie jest obowiązkowe dla osób, które przebywają stale lub tymczasowo w rejonach endemicznych. Uwaga! Szczepionka przeciw żółtej febrze jest szczepionką żywą i dlatego nie jest wskazana osobom z obniżonym systemem jest ostrą chorobą tropikalną wywoływaną przez bakterie tzw. przecinkowce cholery. Do zakażenia dochodzi podobnie jak w przypadku duru brzusznego poprzez spożycie wody lub produktów spożywczych zanieczyszczonych kałem osób chorych lub bezobjawowych nosicieli. Obecnie najwięcej zachorowań na cholerę odnotowuje się w Afryce oraz Ameryce Południowej i Środkowej. Jednak choroba występuje na całym objawia się silną biegunką i wymiotami, w skutek czego dochodzi do odwodnienia organizmu. Śmiertelność osób nieleczonych wynosi nawet 50% przypadków, dlatego bardzo ważne jest, aby osoby z biegunką po powrocie z tropików, jak najszybciej skontaktowały się z przeciwko cholerze podaje się doustnie a jej skuteczność wynosi 85-90% w pierwszych 6 miesiącach po zaszczepieniu. Leczenie cholery ma charakter głównie objawowy. Chorym podaje się dużą ilość płynów i substancji mineralnych. Często wdrażana jest również jakie choroby tropikalne warto się zaszczepić?Jeśli chcesz zabezpieczyć się przed twoim urlopem przed groźnymi chorobami tropikalnymi przeczytaj również mój tekst Na co warto się zaszczepić przed ci się mój tekst „Groźne choroby tropikalne, które możesz przywieźć z wakacji”? Skomentuj poniżej, polub, podziel się nim z i autorka e-booków. Miłośniczka Karkonoszy i natury. Uwielbia samodzielnie planować podróże. W jej repertuarze znajduje się 15-miesięczna podróż po Ameryce Północnej i Południowej, podróż dookoła Skandynawii oraz road tripy kamperem przez Australię i Kanadę. Koty, z natury ssaki drapieżne, udomowione zostały już blisko 9500 lat temu. Od tej pory bezustannie towarzyszą człowiekowi i – zaraz obok psów – są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi. Nie można się temu dziwić, są dumne, piękne i w niezwykły sposób potrafią okazać miłość, jaką darzą właściciela. Jednak, jak wiele innych domowych pupili, koty przenoszą rozmaite choroby. Są to tak zwane choroby odzwierzęce, które mogą mieć różne podłoże, bakteryjne, wirusowe, grzybicze czy pasożytnicze. Oto przegląd… Read More Wakacje to długo wyczekiwany czas, który niestety nie wszystkim może kojarzyć się dobrze. Wspomnienia o pięknym urlopie mogą zniweczyć choroby, którymi na wczasach bardzo łatwo można się zarazić. Chociaż szczepienia, właściwa higiena i żywienie skutecznie przed nimi chronią, to jednak wiele osób o nich zapomina i tym sposobem, łatwo się do nich doprowadzić. Jakie konkretnie choroby z wakacji przywozimy i co robić, aby jednak się ich ustrzec? Zatrucia pokarmowe, infekcje, przeziębienia, alergie oraz inne schorzenia bardzo często doskwierają nam podczas wakacji, jak również po powrocie do domu. Wiele z tych chorób związana jest z uciążliwymi dolegliwościami, jednak niektóre (szczególnie, jeśli podróż była egzotyczna) mogą być także niebezpieczne. Wśród najpopularniejszych chorób, które utrudniają wakacje znajduje się przeziębienie oraz zatrucie pokarmowe, a wśród najniebezpieczniejszych – malaria. Powszechne i uciążliwe choroby wakacyjne Najczęściej na urlopie doskwiera przeziębienie. Wiąże się to często z dużymi wahaniami temperatur (np. opalanie na słońcu, a później schładzanie w morzu lub basenie bądź pomieszczeniu klimatyzowanym). Ponadto, takie warunki sprzyjają też często pojawiającej się latem anginie. Warto podkreślić, że oprócz tego, iż choroba pojawia się nagle i objawia się silnym bólem gardła oraz gorączką, to bagatelizowana, może wiązać się z licznymi, niebezpiecznymi powikłaniami – zalicza się do nich ropień, kłębuszkowe zapalenie nerek, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. W czasie wakacji bardzo często pojawia się także zapalenie pęcherza lub cewki moczowej, których symptomy to: nagłe parcie na pęcherz, ból podczas oddawania moczu oraz pieczenie. Należy podkreślić, że w obu przypadkach sprawcami infekcji są bakterie, dlatego nie można bagatelizować tego stanu i koniecznie udać się na konsultację lekarską. Kolejną chorobą, którą można zarazić się na urlopie jest grzybica stóp. Sprzyja temu korzystanie z wspólnych natrysków, a także brak obuwia np. podczas korzystania z basenu hotelowego. W trakcie choroby skóra na stopach staje się biała, a później szara i żółta, pojawiają się pęknięcia i łuski. Aby się jej pozbyć także konieczne jest specjalistyczne leczenie. Inną chorobą, którą można „złapać” na wczasach jest świerzb, którym zaraża się przez podanie ręki, korzystanie z pościeli, ręcznika, ubrań, zabawek, toalety itd. osoby zarażonej. Objawia się swędzeniem skóry, a później jej zaczerwienieniem i ranami. Aby się go pozbyć należy udać się do lekarza, rozpocząć leczenie, a także działania, które pozbędą się go z pomieszczenia, w którym się przebywa. Turyści często muszą mierzyć się także z dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi, które wywołuje salmoneloza. Ta choroba zakaźna dostaje się do organizmu człowieka wraz z zarażonym pożywieniem, głównie mięsem drobiowym i jajami. Aby się jej pozbyć konieczna jest antybiotykoterapia. Choroby przywożone z wakacji w odległych zakątkach świata Jak podaje Wojskowy Instytut Medyczny (Zakład Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej) na 100 tys. turystów, którzy podróżują na wakacje do krajów tzw. Trzeciego Świata, aż 300 będzie hospitalizowanych podczas pobytu za granicą lub po powrocie do kraju, a 1100 będzie niezdolnych do pracy bezpośrednio po powrocie z urlopu. Ponadto, wśród tych turystów aż 50 będzie wymagało medycznej ewakuacji do kraju, a 1 umrze z powodu choroby lub obrażeń ciała. Wśród groźnych chorób egzotycznych, na które nie ma szczepionki znajduje się malaria. Jest to choroba, którą przenoszą zarażone nią komary i którą można zarazić się np. w Afryce, Ameryce Południowej i Azji. Inne egzotyczne choroby, którymi można się zarazić (także w krajach bardzo turystycznych) to biegunka podróżnych, dur brzuszny (Egipt, Cypr, Maroko, Grecja, Bułgaria, Chorwacja), żółta febra, cholera (Maroko, Tunezja, Egipt), błonica, tężec, wścieklizna oraz wirusowe zapalenie wątroby typu A (Turcja, Egipt, Maroko, Tunezja, Chorwacja) i B (Włochy, Hiszpania, Maroko, Egipt, Turcja, Grecja). Przypadki zachorowań często są poważne i gdy są nieleczone, mogą prowadzić do trwałego kalectwa, a nawet śmierci. Jak ustrzec się chorób na wakacjach, a także wrócić do domu w świetnym zdrowiu? Przede wszystkim warto pamiętać, aby przed wyjazdem (szczególnie egotycznym), udać się po poradę lekarską. Może okazać się, że kraj, do którego wybierają się turyści wymaga (lub zaleca) wykonanie szczepień. Często trzeba je podać ok. 4-6 tygodni przed podróżą. Warto także pamiętać o spakowaniu apteczki podróżnej, w której znajdą się preparaty na niegroźne, ale uciążliwe choroby (np. przeziębienie). Ponadto, na miejscu należy pamiętać o zasadach higieny osobistej oraz zasadach spożywania jedzenia. Należy pić wodę butelkowaną, nie jeść surowego jedzenia, myć wodą z butelki surowe owoce i warzywa, a także jeść posiłki w dobrze prezentujących się lokalach. Nie można zapominać o myciu rąk, używaniu moskitier na terenach zagrożonych malarią oraz wybieraniu noclegów nie w wątpliwych miejscach. Czytaj też:Wenerolog: „Zaskakujące historie częściej dotyczą kobiet niż mężczyzn”. Jakie objawy powinny wzbudzić niepokój?

czym można zarazić się w grecji