singapur hotel ze statkiem na dachu

The Fullerton Hotel Singapore. Hotel v časti Marina Bay v Singapure. Centrálna poloha. Located in the Central Business District, The Fullerton Hotel Singapore is a 5-minute drive from Clarke Quay and Boat Quay. It features a spa, infinity pool and a fitness centre. The staff are very friendly and the place is superb. Read more. Cloud Forest. Read more. Marina Bay. Read more. Singapore Flyer. At 165 metres tall, Singapore Flyer is a masterpiece of urban architecture and engineering that showcases not only the mesmerizing cosmopolitan cityscape of the tropical Lion City, but even the surrounding islands of Indonesia and parts of Malaysia in all their glory. The Ritz-Carlton, Millenia Singapore. Marina Bay, Singapore. The Ritz-Carlton, Millenia Singapore is located in downtown Marina Bay, Singapore. Luxuriously decorated with a contemporary art collection, it features complimentary high speed WiFi access with a bandwidth of 1Gbps, swimming pool, spa and a 24-hour gym. Show more. Bezpłatnie: Wi-Fi. Oprócz ekskluzywnych udogodnień ten 5-gwiazdkowy hotel ma największy na świecie basen na dachu z widokiem na linię horyzontu. Art deco hotel cechuje się bardzo dobrą lokalizacją w Singapore City Centre, a niedaleko stąd znajduje się Downtown MRT Station. Goście hotelu mogą skorzystać z zabiegów relaksacyjnych i Hotels near Chatka Wariatka - Dom Na Dachu, Uherce Mineralne on Tripadvisor: Find 2,195 traveller reviews, 119 candid photos, and prices for 41 hotels near Chatka Wariatka - Dom Na Dachu in Uherce Mineralne, Poland. Site De Rencontre Totalement Gratuit France. Data utworzenia: 24 czerwca 2010, 14:00. Marina Bay Sands to kompleks trzech wieżowców złączonych jednym dachem, na którym wybudowano 150-metrowy basen. Budowa kosztowała 5,6 miliarda dolarów. Na kompleks składają się: kasyno, kino, hotel i restauracje Hotel ze statkiem na dachu Foto: Fakt_redakcja_zrodlo /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Z daleka kompleks wygląda, jakby był na nim statek /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Marina Bay Sands ma być wizytówką Singapuru /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Ledwo go otwarto, a już jest hitem wśród miejscowych i turystów /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo A to centrum handlowe wewnątrz /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Basen znajduje się 200 metrów nad ziemią /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Ach! Co za widok... I do tego sexy modelka /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Woda oczywiście jest bardzo ciepła /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Basen ma długość 150 metrów /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Ale wypas! Kąpiel na 55. piętrze kompleksu Marina Bay Sands /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo A tak będzie wyglądać otoczenie kompleksu /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo W Marina Bay Sands są hotele, restauracje, kasyno i biura /12 Hotel ze statkiem na dachu Fakt_redakcja_zrodlo Budynek wygląda naprawdę kosmicznie! Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem: Wybierając hotel w Singapurze, nie mogłem sobie odpuścić spędzenia chociaż jednej nocy w słynnym hotelu Marina Bay Sands. Tym samym moje kolejne hotelarskie marzenie się spełniło 🙂 Marina Bay Sands to jeden z symboli miasta i jeden z najbardziej rozpoznawalnych hoteli świata. Sławę zawdzięcza przede wszystkim odkrytemu basenowi znajdującemu się na platformie na 57. piętrze, na wysokości 200 metrów. zdj. Wybudowany kosztem prawie 3 mld USD, hotel oficjalnie otwarty został w czerwcu 2010 roku. W 2011 r. odwiedziło go 31 mln osób, a w 2012 mln. W trzech wieżach oferuje pokoi! Jest największym hotelem w Singapurze, 6. największym hotelem w Azji i 34. na świecie. Posiada dwa Apartamenty Prezydenckie o powierzchni 629 m2 każdy, co stanowi łączną powierzchnię dwóch kortów tenisowych. Hotel jest częścią ogromnego kompleksu, na który składa się kasyno, centrum handlowe, centrum kongresowe, muzeum nauki i sztuki oraz hala widowiskowa. W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się niedawno otwarty ogród botaniczny, kosztem 1 mld USD, który warto odwiedzić. Wokół zatoki Marina Bay, przy której stoi hotel, wiedzie promenada, którą można dojść do centrum miasta i różnych atrakcji turystycznych. Spod centrum handlowego The Shoppes at Marina Bay Sands kursują łodzie, którymi można popłynąć na wycieczkę po zatoce i rzece. Zarezerwowałem pokój deluxe z widokiem na miasto. Dzięki temu, że w hotelu pracuje moja koleżanka z czasów kiedy mieszkałem w Anglii, otrzymałem cenę Family & Friends, czyli jakieś 30% zniżki od normalnej ceny. Dzięki Elise 😉 Podjechałem taksówką na przestronny podjazd. Z racji wielkości kompleksu i ilości pokoi każda z 3 wież ma osobną recepcję. Ogromna ilość ludzi, jakby w centrum handlowym, ale zameldowanie przebiegło dość sprawnie. Dostałem pokój na 41. piętrze, w wieży nr 3. Architektura budynku z zewnątrz i widoki z okna robią wrażenie, ale same pokoje już są zwyczajne. Pokój deluxe jest mega duży, z sofą i oknem na całą ścianę. Uniwersalne gniazdka elektryczne kosze do segregacji śmieci Widoczność miasta została niestety zakłócona przez zmętnione powietrze, spowodowane pożarami lasów na Sumatrze niedaleko Singapuru. Zjawisko to trwa już kilka dni i nie zanosi się na szybką poprawę. Zmętnienia nie należy mylić ze smogiem, który jest mieszanką mgły i gazów. Wpłynęło to także na samą pogodę, choć nadal było bardzo ciepło, no i zdjęcia :/ Budowa 340-metrowej platformy Sands Sky Park była nie lada wyzwaniem. 14 elementów, z których ją zmontowano, o łącznym ciężarze ton, zostało wciągniętych na szczyt na wysokość 200 metrów. Wciągnięcie jednego elementu trwało 24 godziny. Na platformie o powierzchni m2 mogłyby zaparkować cztery airbusy A380. Może pomieścić osób. W parku znajduje się 250 drzew i 650 roślin. Na platformie znajduje się taras widokowy, ogród, 3 restauracje i bary oraz wspomniany basen „bez krawędzi”. Oczywiście nie jest tak, że tam, gdzie jest brzeg basenu, kończy się sama platforma i pionowa przepaść w dół 🙂 Basen ma 150 m długości i pojemność mln litrów wody. To bardziej taka ogromna, wieloosobowa wanna z niesamowitym widokiem, niż typowy basen pływacki. Przechodzi przez niego dziennie kilkaset osób, głównie po to by podziwiać panoramę miasta i strzelić sobie selfie rzecz jasna 🙂 Wstęp na platformę mają wyłącznie goście hotelowi. Każdy zameldowany gość otrzymuje swoją kartę, którą musi okazać przy wejściu na basen i taras widokowy. widok na drugą stronę hotelu, na ogród botaniczny i park Widok na Singapur nocą jest jeszcze lepszy. Codziennie o 20:00 odbywa się pokaz świateł i fontann w zatoce. Drink na dachu to konieczność 🙂 Rok temu nocowałem w hotelu Lebua w Bangkoku, gdzie Sky Bar znajduje się na 64. piętrze, ale widok z MBS zdecydowanie ciekawszy. Masowy charakter hotelu Marina Bay Sands może zniechęcać, ale pobyt w nim to niewątpliwa atrakcja. Jeśli będziecie mieli szansę, warto z niej skorzystać. Trochę liczb: pokój deluxe z widokiem na miasto – 830 zł, bez śniadania, wi-fi w cenie (regularna cena w tym terminie to 318 USD netto) lampka szampana w barze w The Sands Sky Park – 48 zł kanapka klubowa z room serwisu – 51 zł Komentarze komentarzy Żegnamy się powoli z Malezją, a przed nami wizja państwa – miasta w jednym. Singapur, bo o nim mowa, liczy km², a zamieszkuje go blisko 5,6 mln osób. Można do niego dostać się na kilka sposobów. Dolecieć, wjechać od strony Malezji dwoma przejściami granicznymi, lub dopłynąć promem. Problem dla mieszkańców Singapuru zaczyna się w okresie długich weekendów, czy też wakacji. Większość osób, aby wyjechać gdzieś poza miasto, wybiera wtedy opcję lądową. Możliwości za wiele nie mają, gdyż jedynym wariantem jest Malezja. Wyobraźcie teraz sobie przejście graniczne obładowane właśnie w tym okresie. Z tego też powodu wiele osób, których nie stać na samolot, rezygnuje z wakacji zagranicznych i zostaje w kraju. Kiedy w końcu udaje nam się dostać pieczątki do naszych paszportów i wjechać na most łączący Malezję z Singapurem jest już około południa. Wiemy dokąd się udać, ale problemem nadal jest dla nas jak to zrobić. Wszędzie drogi ekspresowe, albo takie po których rowerzyści poruszać się nie mogą. Mając z tyłu głowy wszelkie zakazy i kary za ich złamanie, nie chcemy ryzykować. Kierujemy się więc zgodnie z otrzymanymi wcześniej wskazówkami, co jakiś czas zerkając na GPS’a, prosto do hostelu. Tym razem niestety nie udało nam się znaleźć hosta ani na Warmshowers, czy też na CS. Zatem najbliższe kilka dni spędzimy w Tree in Lodge, czyli miejscu dobrze znanym wielu rowerzystom. Jeszcze zanim mieliśmy w planach odwiedzenie Singapuru, już słyszeliśmy o tym miejscu. Hostel ten prowadzi Sk, młody chłopak, który przed kilkoma laty odbył rowerową podróż z Europy do Singapuru. Po powrocie oczywiście nie porzucił swojej pasji. Jak tylko może, stara się gdzieś wyjeżdżać. Rowerowym bakcylem zaraził też siostrę Phoebe, którą to spotkaliśmy w Tadżykistanie, a kolejny raz w Nepalu. Samotnie przemierza ona Europę i Azję, by kiedyś w końcu dojechać do domu, a może i pojechać jeszcze dalej. Sk jest bardzo pozytywną osobą, zawsze skorą do pomocy. To od niego dostaliśmy szczegółowe wskazówki jak dotrzeć do hostelu. Zna on, albo przynajmniej słyszał, o większości rowerzystów będących w drodze. W Tree in Lodge cykliści otrzymują 50% zniżki na pobyt. Na standardy singapurskie jest to wyjątkowo niska cena, jednak dla naszego portfela, przy dłuższym pobycie mimo wszystko nadal jest zabójcza. Liczymy więc, że szybko uda nam się uporać z wizami do Indonezji i po maksymalnie dwóch dniach opuścimy ten kraj. Życie w Singapurze do tanich nie należy. Ceny w porównaniu z krajami, które wcześniej odwiedzaliśmy są znacznie wyższe. Już pierwszego dnia żegnamy się z owocami, bo ich ceny zwalają z nóg. Za zwykły ryż z kurczakiem trzeba zapłacić prawie dwa razy tyle, co w Malezji. Przez co niezmiernie cierpi Szymon. Ceny i tłok w supermarketach również odstraszają. Niestety wizyta w Ambasadzie Indonezji rozwiewa nasze nadzieje na szybkie opuszczenie Singapuru. Sama procedura uzyskania wizy nie jest dla nas długa. Po złożeniu odpowiednich dokumentów (w tym biletu lotniczego potwierdzającego nasz wylot z Indonezji) musimy jeszcze tylko poczekać dwa dni robocze na ich odbiór. Niestety przeliczyliśmy się myśląc, że zdążymy przed weekendem. Okazuje się, że w piątek wypada narodowe święto w Indonezji, a więc w ten dzień ambasada będzie zamknięta. Musimy zatem czekać. Aby zaoszczędzić nieco funduszy na noclegu przenosimy się do znajomego Sk’a. Andy, bo o nim mowa, również ma na swoim koncie długodystansowe podróże. Jest on Anglikiem, a przeniósł się do Singapuru ze względu na swoją drugą połówkę Wai Yeng. Dzięki ich uprzejmości, do czasu otrzymania wizy możemy się u nich zatrzymać. W międzyczasie Szymon reperuje też nasze rowery. Jako, że koszt zakupu części w Kraju Lwa jest standardowo bardzo wysoki, zamówił on wcześniej potrzebne nam części na chińskim e-bay. Do wymiany są więc dwie piasty, które już dawno dogorywały żywota. Trzeba też poprzykręcać kilka luźnych śrubek i co najważniejsze, wymienić pęknięty w Malezji bagażnik. W tym przypadku z pomocą przychodzi nam SK. Okazuje się, że prowadzi on również sprzedaż niektórych części rowerowych, w tym bagażników. Kilka godzin pracy i nasze rowery ponownie nadają się do jazdy. Mamy też czas na zwiedzanie miasta. Do centrum docieramy metrem. Aby kupić bilet trzeba posiadać kartę miejską, którą pożyczamy z Tree in Lodge. Doładowujemy ją za odpowiednią sumę i ruszamy w stronę centrum. Wszystko dookoła nas jest takie czyste i poukładane. Jesteśmy też zaskoczeni ilością parków i zieleni. Jak przystało na tropikalny kraj jest tu bardzo gorąco i parno. Z pomocą przychodzą specjalne zadaszenia nad chodnikami, chroniące zarówno przed deszczem i słońcem, jak również specjalne klimatyzatory ustawione w wielu miejscach w mieście, których chłodny powiew wiatru jest wybawieniem w upalne dni. Dookoła tych wszystkich szklanych drapaczy chmur chowa się zielony azyl, czyli ogrody Garden by the Bay, które zajmują ponad 100 hektarów i stanowią obecnie jedną z największych atrakcji turystycznych tego państwa-miasta. Są one przede wszystkich znane z wymyślnych konstrukcji stalowo-betonowych, porośniętych bujną, tropikalną roślinnością, przywołujące na myśl drzewa z filmów science fiction. Kiedy zbliża się wieczór, zaczyna robić się tłoczno. Mijamy turystów z aparatami, biegaczy w sportowych strojach, czy też finansistów w garniturach. To nie ta sama Azja w której mieliśmy okazję do tej pory przebywać. Okoliczne restauracje zapełniają się głodnymi. W Singapurze, zresztą jak w wielu krajach Azji, często jada się poza domem. Niektóre mieszkania nawet nie posiadają kuchni. Zahaczamy też o tryskający wodą merlion, czyli znak-symbol Singapuru, o głowie lwa, a ciele ryby. Oczywiście naszemu obiektywowi nie umknął również znany chyba na całym świecie hotel Marina Bay Sands. Z wyglądu przypomina on statek, na dachu którego znajduje się bajeczny basen, którego krawędź pokrywa się z krawędzią budynku. Nie pytajcie więc nawet o ceny. Kiedy robi się zupełnie ciemno, zaczyna się wieczorne przedstawienie. Dookoła nas rozbłyskują bilbordy i podświetlone zostają drapacze chmur. Dodatkowo każdego wieczora o 8:00 i 9:30 można podziwiać krótkie, piętnastominutowe, spektakle światła i wody. Jest jednak mały szczegół, pomimo że zarówno spektakl światła jak i wody zaczynają się o tej samej porze, nie można ich obejrzeć jednocześnie. Trzeba być po stronie Marina Bay Sands, aby podziwiać wodny spektakl lub przespacerować się na drugą stronę zatoki w poszukiwaniu świetlnych doznań. Dlatego polecamy załapać się na jeden spektakl o 8:00 i na drugi podczas seansu o 9:30. W oczekiwaniu na nasze wizy co jakiś czas zaglądamy też do Tree in Lodge, gdzie przybywa rowerzystów. Jedni jadą podobnie jak my do Indonezji, inni z niej wracają, a jeszcze inni mają w planach zmianę kontynentu. Nawiązują się więc nowe znajomości, owocujące wymianą poglądów i informacji. Ponownie spotykamy się też z Fredriką, której planem, zaraz po naprawie swojego roweru, jest podbój Australii. Z nowo poznaną parą Francuzów Mathilde i Jeremym odwiedzamy też inne zakątki miasta, w tym Faber Park i wspólnie tęsknimy już za naszymi rowerami. Oni niebawem przemierzać będą Azję Centralną, a nas już ciągnie ku kolejnej przygodzie, jaką jest Indonezja. Kiedy w końcu przypada dzień odebrania wiz, pożyczam od żony Sk pełniejsze buty (po raz pierwszy spotykam Azjatkę o tak dużej stopie jak moja!), bo niby sandały, podobnie jak japonki, są nieodpowiednim obuwiem, a do ambasady należy się ubrać schludnie. Wyciągamy też z dna sakw nasze najlepsze ciuchy, wsiadamy na rowery i pędzimy ustawić się w kolejkę. Na szczęście teraz wszystko przebiega już sprawnie. Po wpłaceniu 50$ od osoby, odpowiednie naklejki lądują w naszych paszportach i możemy w końcu opuścić Singapur! Część osób może zastanawiać się dlaczego nie chcemy skorzystać darmowych 30 dni bez wizy, które to od 2015 roku dotyczą również Polaków. Otóż z prostej przyczyny. Nie wiemy jak długo w Indonezji zostaniemy, ale raczej będzie to więcej niż miesiąc. Gdybyśmy skusili się na ten wariant po 30 dniach musielibyśmy opuścić kraj, bez możliwości przedłużenia wizy na miejscu. Inną opcją, która również nam nie odpowiadała była wiza VOA, czyli wiza turystyczna „on arrival”. Kosztuje ona 35$ i uprawnia do pozostania w kraju 30 dni, za dodatkowe IDR można przedłużyć ją później o kolejne 30 dni. Trzeba jednak udać się do jakiegoś większego miasta z biurem imigracyjnym. Wiąże to się więc z czekaniem w jednym miejscu około 4 dni. My wybraliśmy opcję 60 dniową z możliwością przedłużenia. Można ją uzyskać wyłącznie w ambasadzie. Nasze wizy załatwialiśmy w 2016 roku, ale z tego co się orientujemy, to od połowy 2017 roku zaostrzyły się warunki otrzymywania wiz w Ambasadzie Indonezji w Singapurze, a turystycznej 60 dniowej wizy, nie można już tam uzyskać. Polecamy więc przed planowanym wyrabianiem wiz do Indonezji w Singapurze, dobrze sprawdzić aktualną sytuację, a ona często się zmienia. Zadowoleni z uzyskania wiz, jeszcze tego samego dnia kupujemy bilety na prom do Indonezji. Decydujemy się zacząć od Sumatry. Czekają nas więc dwie przeprawy promowe. Pierwsza krótka, a kolejna nieco dłuższa i będziemy ponownie w drodze. Do następnego! [Maj 2016] Malutka wysepka, wciśnięta pomiędzy Malezję a Indonezję, już od wielu lat jest jednym z Azjatyckich Tygrysów. Jedno z głównych finansowych centrów świata. Niezwykle bogate państwo pod względem zarówno ekonomicznym jak i kulturowym. Państwo, które nie chowa swoich uroków przed światem lecz chce je zaprezentować i się pochwalić. Witamy w Singapurze. Marina Bay Historycznie Marina Bay jest ekonomicznym sercem kraju. Dziś, oprócz pobliskiej Centralnego Dzielnicy Biznesowej (Central Business District – CBD) z piętrzącymi się wieżowcami, jest najbardziej reprezentacyjnym i spektakularnym miejscem w kraju. Z daleka nad zatoką unosi się hotel-statek Marina Bay Sands Hotel. U jego stóp jest oczywiście ekskluzywne centrum handlowe a tuż obok ArtScience Museum inspirowane kwiatem lotosu. Odchodzi od niego Helix Bridge, który prowadzi do bulwarów Esplanade, artystycznego serca Singapuru. Stamtąd warto przejść się Espalade Bridge by po drugiej stronie spotkać się oko w oko z Merlionem, czyli lwem w rybiej skórze, będącym ikoną miasta. Podążając Marina Bulvar dotrzemy do Red Dot Design Museum i tym sposobem okrążymy całą marine. Widok na Marina Bay z ArtScience Muzeum w centrum, spiralnym mostem oraz słynnym hotelem-statkiem w tle ArtScience Museum Budynek sam w sobie robi wrażenie swoim lotusowym kształtem. Warto sprawdzić aktualne wystawy, bo zazwyczaj są ciekawym połączeniem sztuki i nauki wspomaganej technologią. My wybraliśmy się na wystawę Future World i momentami byliśmy po prostu zachwyceni. Warto odwiedzić stronę klook, by sprawdzić ich biletowe promocje, ponieważ często można znaleźć dwa bilety w cenie jednego. Magiczna wystawa Future World Esplanade Esplanade czyli Theatres on the Bay, jest artystycznym sercem miasta. Mieszczą się tu teatry oraz sceny muzyczne. Jednak najlepsze jest to, że niemalże każdego wieczoru odbywają się tu darmowe koncerty wewnątrz budynku oraz na scenie z widokiem na zatokę – Esplanade Outdoor Theatre. My załapaliśmy się na dwa koncerty, jeden grupy Cosmic Owls a drugi już na zewnętrznej scenie, gdzie przy występie grupy Paint the Sky Red podziwialiśmy pokaz fontann w oddali. Esplanade nocą Gardens By The Bay To tu znajdują się SuperDrzewa oraz dwie szklane kopuły z egzotycznymi roślinami. Park sam w sobie jest bardzo przyjemny i co dosyć istotne – jest za darmo. Na jego obszarze mieszczą się mniejsze tematyczne ogrody, jednak poza SuperDrzewami największą atrakcją są tu dwie kopuły, Cloud Forest oraz Flower Dome (do nich wstęp jest płatny). Wiszące tropikalne ogrody W Cloud Forest mieści się największy na świecie wodospad znajdujący się we wnętrzu budynku oraz możemy tu podziwiać ponad 60 000 gatunków roślin z tropikalnych wyżyn. We wnętrzu kopuły zbudowano sztuczną górę przypominającą tras tropikalny, gdzie z jednej strony znajduje się wodospad a z drugiej niesamowita ścieżka prowadząca ze szczytu na dół. Wodospad pod kopułą We Flower Dome można znaleźć tematyczne ogrody z różnych zakątków świata. Pole z kwiatami cyklicznie się zmienia i prezentowane są inne sezonowe gatunki. Czasem czuliśmy się jak Alicja w Krainie Czarów Sentosa Malutka wysepka z atrakcjami położona na południu Singapuru. Jest tu właściwie wszystko czego rozrywkowa dusza może zapragnąć, w szczególności ta dziecięca. Można odwiedzić Universal Studios, ogromne Akwarium, które jest jednym z największych na świecie, park rozrywki z przeróżnymi atrakcjami, jest nawet Madame Tussaud. Ponadto są tu też hotele oraz plaże. Na Sentosę można dostać się bardzo łatwo metrem (stacja Harbourfront) skąd na wyspę prowadzi most (zadaszony!) oraz mała darmowa kolejka dowożąca z/do publicznego metra. Cuda w Akwarium na Sentosie Ogród Botaniczny a w nim storczykowy raj Jest to jedyny tropikalny ogród wpisany na listę UNESCO! Został założony w XIX wieku przez towarzystwo rolniczo-ogrodnicze. Wygląda oczywiście spektakularnie, jak to w Singapurze. Do głównego ogrodu wstęp jest bezpłatny, jednak gdy chcemy obejrzeć jeden z ogrodów tematycznych trzeba zakupić bilet. My wybraliśmy się tylko do Ogrodu Storczykowego (wstęp 5SGD). Ogród powierzchniowo nie jest duży lecz mieści się tu chyba tysiąc jak nie million storczyków! Koneserzy mogą znaleźć tu nietypowe odmiany oraz przeróżne storczykowe hybrydy. Storczyki i storczyki : ) Haw Par Villa Obecnie nie jest to zbyt popularny kierunek turystyczny. Dla mnie Haw Par Villa jest powrotem do wspomnień z dzieciństwa, ponieważ odwiedziłam to miejsce ładnych 20 (!!!) lat temu. Przed wrotami Haw Par Villa! Haw Paw Villa jest ekstrawaganckim darem twórcy maści Tiger Balm, milionera i filantropa Aw Boon Haw. Do niedawna w Azji istniały łącznie 3 takie parki kulturowe, obecnie Haw Par Villa jest jedyna w swoim rodzaju. Wybudowana w 1937 przez lata zmieniała swój wygląd. Dawniej ogromnie popularna, dziś odrobinę zapomniana. Czym tak naprawdę jest to miejsce? Jest to swoista galeria na świeżym powietrzu przedstawiająca historie oraz legendy z chińskiej mitologii, filozofii i religii. Park sam w sobie przypomina trochę wehikuł czasu, mówi się że jest prababcią disneylandu. Dla Singapurczyków i Chińczyków jest przede wszystkim kompilacją ich kultury oraz źródłem wiedzy. Można znaleźć tu niesamowite dioramy naturalnej wielkości, smoki, bogów, zwierzęta zwyczajne oraz magiczne. Są też scenki przedstawiające chińskie społeczeństwo w XIX wieku. Taka sytuacja. Dokładnie w tym miejscu 20 lat temu w towarzystwie tych dżentelmenów pozowaliśmy do zdjęcia z moimi Rodzicami Obecnie wstęp jest bezpłatny. Cyklicznie organizowane są regularne wycieczki z przewodnikiem po Haw Par Villa w piątkowe wieczory. Anioły i demony National Gallery Singapurska Galeria Narodowa jest niezwykle młodziutka, ponieważ działa dopiero od 2015 roku. Architektonicznie jest dosyć interesująca ponieważ mieści się w dawnym budynku Sądu i Ratusza. Obecnie te dwa obiekty stanowią wspólną przestrzeń. Na dachu Galerii Narodowej mieści się mała kawiarnia oraz taras z widokiem wartym million dollarów na Marina Bay, jak to określiła nasza Pani przewodnik. Będąc w atrium dawnego budynku Ratusza warto zadrzeć głowę do góry i przyjrzeć się szklanej powierzchni, która jest wypełniona wodą i przy słonecznej pogodzie daje bardzo przyjemny efekt świetlny. W Galerii mieści się największy zbiór sztuki z rejonu Azji Południowo-Wschodniej, więc jest co podziwiać. Gdy zdecydujemy się na wizytę warto spytać się o darmową wycieczkę po Galerii. Przewodnik opowie nam o kilku wybranych dziełach oraz o samej historii miejsca. Piękne wnętrze singapurskiej Galerii Narodowej Orchard Road Najbardziej popularna ulica w Singapurze, prawdopodobnie najbardziej zatłoczona i zdecydowanie najbardziej skomercjalizowania. Nie da się jej ominąć : ) Tak naprawdę jest to jeden ciąg większych i mniejszych galerii handlowych. Jak galerie handlowe, to i oczywiście jedzenie. W niektórych z nich mieszczą się fajne restauracje. My polecamy stoisko z wypiekami i kawą w podziemiach Takashimaya. Idelane na śniadanko! W okolicach Orchard Road Chinatown Prze wieki singapurskie Chinatown chętnie witało chińskich imigrantów. Społeczność Hokkien skupiała się głównie przy Havelock Road, Chińczycy z Kantonu zadomowili się przy South Bridge Road a kupcy z Teochew osiedlili się przy Boat Quay. Obecnie wśród turystów najbardziej popularna jest ulica handlowa, która bezpośrednio wychodzi z metra ze stacji Chinatown. Jest tu masa pamiątek, chińskich lampionów, małych kawiarni i herbaciarni. Jak dla mnie najpiękniejsze były kolorowe charakterystyczne domki związane z chińskimi imigrantami zamieszkującymi tereny dzisiejszej Malezji i Singapuru, zwane Peranakan. To mniej turystyczne Chinatown w okolicach Rochor Tuż obok znajduje się świątynia buddyjska połączona z bezpłatnym muzeum – Buddha Tooth Relic Temple, w której znajduje się ząb Buddhy Gautam. Świątynię można zwiedzać ze wszystkich stron. Z mezzaniny możemy ukradkiem podglągać modlących się mnichów w głównej sali. W muzeum mieści się sporo pięknych buddyjskich relikwi, z czego głównym punktem programu jest złota sala, w której przechowywany jest ząb Buddhy. Na szczycie budynku można odsapnąć chwilkę w klimatycznym ogrodzie. Buddha Tooth Relic Temple W Chinatown mieści się również najstarsza singapurska świątynia tamilska, Sri Mariamman, poświęcona bogini Mariamman. Bogini ma moce uzdrowicielskie, pomaga w leczeniu chorób i epidemii. Budowla największe wrażenie robi z zewnątrz prezentując dumnie wejściową wieżę gopuram bogato dekorowaną scenami z hinduskiej mitologii. Fragment świątyni Sri Mariamman Jednak chińskie dzielnice to nie tylko to okolice turystcznego Chinatown. Pamiętamy, że chińscy imigranci stanowią większość w Singapurze, więc miejsc, w których możemy doświadczyć chińskiej kultury jest znacznie więcej czy to w okolicach Rochor czy Balestier Road. Little India Prawdopodobnie najbarwniejsza i najbardziej żywa dzielnica Singapuru. Wprawdzie nie byliśmy jeszcze w Indiach lecz zgaduję, że mogliśmy doświadczyć czystej oraz poukładanej singapurskiej wersji mikro Indii. Zdecydowanie warto wybrać się tu na jedzenie (na przykład do restauracyjki Sakunthala)! Poszukiwacze złota będą czuli się jak w raju, bo sklepów jubilerskich jest tu chyba z tysiąc, jak nie więcej. Na niektórych ulicach cyklicznie odbywają się bazary, a w okolicznych świątyniach wieczorem można podpatrzeć ceremonie, a przy odrobinie szczęścia spotkać nawet sadhu! Szaleństwo podczas festiwalu Pongal. W Singapurze bardzo łatwo natknąć się na jakieś święto bądź festiwal Kampong Glam Jest to kolejna niezwykle żywa i barwna dzielnica miasta, będąca historycznym sercem malajskich arystokratów mieszkających w Singapurze. Najbardziej rozpoznawalny jest Meczet Sułtana wznoszący się ponad straganami. W okolicach malutkiej Haji Lane, która została okrzyknięta najwęższą uliczką Singapuru, mieści się masa sklepików z pamiątkami jak i przytulnymi butikami. Ponadto są tu bary z interesującym wystrojem, na przykład pomalowanymi manekinami wyrastającymi z gzymsów. Wplecione kolorowe murale nadają tej uliczce wyjątkowej atmosfery. Nam to wszystko przypominało odrobinę George Town : ) Kampong Glam Typowe osiedle mieszkaniowe, np Whampoa oraz hawker centers Warto wybrać się chociażby z samej ciekawości na jedno z singapurskich osiedli mieszkaniowych Whampoa, Bedok czy Tampines, ponieważ to w takich miejscach mieszka większość Singapurczyków. Jest to zupełnie inne oblicze miasta z ogromnymi blokowiskami oraz bardzo lokalnymi hawkers centers. Osiedle Whampoa Hiphop w OSchool : D Taniec jest jedną z tych rzeczy za którymi ogromnie tęsknie podczas tej podróży. Przed wyjazdem myślałam, że będę miała znacznie więcej okazji do tańczenia, jednak życie to wszystko zweryfikowało lub niechcący zrobiłam to ja sama. Bardzo łatwo znaleźć jakiekolwiek wymówki, bo dla chcącego nic trudnego, jednak podczas tej wyprawy wyszło tak, że skupiam się na zupełnie innych rzeczach niż na tańcu. W Singapurze byliśmy na tyle długo, że mogłam sobie pozwolić na mały rekonesans i znalezienie szkoły street dance, która będzie mi odpowiadała. Dzięki znajomym znajomych trafiłam do OSchool, ulokowanej w SCAPE przy Orchard Road. Jeśli ktoś z Was tańczy i chce zobaczyć jak wygląda scena taneczna w Singapurze, to zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce : ) LOTNISKO CHANGI Właściwie jakikolwiek kontakt z tym ogromnym lotniskiem może dostarczyć wiele wrażeń. Jest to piękna wizytówka miasta. Singapurczycy pomyśleli o wszystkim, a przede wszystkim o pozostawieniu bardzo dobrego wrażenia zarówno na początku jak i na końcu pobytu. Nie bez powodu lotnisko Changi od 2013 roku wygrywa jako najlepsze lotnisko świata w rankingu Skytrax. Sklep z herbatami na lotnisku Changi Są tu 4 ogromne terminale, a w każdym inne atrakcje. Mając przesiadkę i wystarczającą ilość czasu można odwiedzić ogrody tematyczne rozrzucone po terminalach. Ogród storczykowy, kaktusowy, słonecznikowy, a może chcecie zobaczyć masę motyli w motylowym raju? Jest tu także kino, stawy, małe wystawy, duże wystawy, instalacje. Nie można się tu nudzić! Przy okazji jest masa wygodnych kanap, foteli i miejsc do relaksu. To tu po raz pierwszy spotkaliśmy się z odprawą paszportową przy wylocie całkowicie skomputeryzowaną! Nie było celnika tylko stanowisko do skanowania paszportu. Przy odprawie bezpieczeństwa wchodzi się do tuby, która skanuje człowieka od góry do dołu. Więcej o Singapurze znajdziesz tutaj: Singapurskie smaczki Miasto Lwa GALERIA [AFG_gallery id=’21’] Jakby wywodzący się z ilustracji do powieści science fiction hotel Marina Bay Sands tak harmonijnie wtopił się w miejskie pejzaże Singapuru, jakby pojawił się w tym samym czasie co miasto i zawsze górował w tym miejscuObraz powiększa się po kliknięciu | wywodzący się z ilustracji do powieści science fiction, Marina Bay Sands Hotel tak harmonijnie wtopił się w miejskie pejzaże Singapuru, jakby pojawił się w tym samym czasie co miasto i zawsze górował w tym dziwaczny cudowny kolos przypomina statek, na pokładzie którego znajduje się kasyno, centrum wystawowe i teatry, a goście hotelu osiedlają się w trzech wieżach z rurami parowymi. Na wspólnym dachu wież taras widokowy bujnego „Sky Park” jest otwarty dla wszystkich, ale basen pozostaje wymarzonym marzeniem większości turystów w Singapurze. Dlaczego pożądany? Basen o długości 150 metrów mieści 1500 metrów sześciennych wody, ale główną zaletą tej singapurskiej divy jest to, że oferuje diabelnie nieodparty widok na miasto, z boku wydaje się, że granica między wodą a przestrzenią miejską jest kompleksu Marina Bay Sands został zaprojektowany przez amerykańskiego architekta, profesora Uniwersytetu Harvarda Moshe Safdiego, który według niego podczas budowy zainspirował się talią kart. Projekt hotelu został zatwierdzony przez mistrzów Feng skład kompleksu wchodzą trzy 55-piętrowe wieże o wysokości 200 metrów, na których znajduje się duży taras w kształcie gondoli, z którego otwiera się zachwycająca okrągła panorama Singapuru. W szczególności oferuje piękny widok na najbardziej futurystyczny kompleks parkowy „Gardens by the Bay” (Gardens by the Bay), o którym mówiliśmy wcześniej (tutaj ).Hotelowy taras na dachu może pomieścić 3900 osób i obejmuje basen oraz ogród o powierzchni 12 400 m². Basen jest unikalny na skalę światową pod względem wysokości i wymiarów (pomieści 1424 m³ wody), jest stworzony w stylu „Infinity Pool”, czyli imituje brak możesz opowiedzieć wszystkiego słowami – musisz to zobaczyć. Tak więc, jak zwykle, wybierzemy dla Ciebie kilka filmów z recenzjami o tym hotelu i umieścimy je na końcu powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | historii hotelu?Marina Bay Sands jest jednym z najdroższych hoteli na świecie, na jego budowę wydano bajeczną kwotę 8 miliardów dolarów! Budowa hotelu rozpoczęła się w 2006 roku, a oddanie do użytku odbyło się w kilku pierwsze przyjęło swoich gości kasyno otwarte w kwietniu 2010 r., następnie rozpoczął działalność SkyPark, w listopadzie tego samego roku odbył się pierwszy spektakl na scenie teatru, a kompleks hotelowy został ostatecznie otwarty dopiero w lutym 2011 terenie kompleksu, oprócz samego hotelu z 2561 luksusowymi pokojami, znajduje się największe i najdroższe kasyno na świecie, centrum handlowe, centrum wystaw i ekspozycji, dwa duże teatry, znakomite restauracje, kawiarnie i liczne bary i kluby nocne, dwa lodowiska i wyjątkowy basen na dachu oraz najnowocześniejsze powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | Nauki i SztukiOd 2011 roku w hotelu działa również Muzeum Nauki i Sztuki. Dziwnie by było, gdyby wyglądał jak typowy budynek muzealny, a wręcz nietypowy wygląd muzeum wykonany jest w duchu całego pierwsze na świecie muzeum, którego celem jest badanie roli procesu twórczego w nauce i sztuce oraz jego wpływu na świadomość społeczeństwa. Według Sheldona Adelsona, prezesa Las Vegas Sands Corporation, budynek jest „wizytówką” miasta i kraju, reprezentując „przyjazną palmę Singapuru”.Dach budynku w kształcie misy zbiera wodę deszczową w kierunku swojego środka, przez otwór którego woda wpływa do wewnętrznego zbiornika muzeum. Asymetryczna konstrukcja muzeum osiąga całkowitą wysokość 60 metrów. Zespół architektoniczny opiera się na 10 kolumnach, zamykających się w koszowatym pierścieniu pośrodku – nośnej części budynku. Dzięki tym rozwiązaniom estetycznym i inżynierskim powstaje wrażenie, że budynek wisi nad zbudowany jest w formie ogromnego kwiatu lotosu z płatkami. Muzeum ma kilka wejść, które prowadzą do centralnego obszaru z recepcją i kawiarnią, z której roztacza się panoramiczny widok na Zatokę Singapuru. Same wystawy poświęcone są nauce i technologii, wzornictwu i sztuce oraz dziedzinom powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | powiększa się po kliknięciu | artykuł i udostępnij w sieciach społecznościowych

singapur hotel ze statkiem na dachu